wtorek, 9 kwietnia 2013

3,5 mln sprzedanych egzemplarzy, to wynik niesatysfakcjonujący



Jak zapewne pamiętacie i o czym już wcześniej było wspominane pomimo, że Tomb Raider w ciągu miesiąca pobił tegoroczną konkurencję sprzedając się blisko w 3,5 mln egzemplarzach, jest to wynik poniżej oczekiwań. Tak szokująca postawa niestety może być prawdziwa, bowiem kilkuletnie inwestowanie w coś, co ledwo się zwróciło nie jest powodem do dumy i również my możemy mieć z tego tytułu w przyszłości komplikacje. Wniosek? – na rynku odpowiedzialnym za komputerowe hity pozostaną wyłącznie najlepsi z najlepszych – giganci tacy jak Activision, czy EA odpowiedzialni za tytuły sprzedające się spokojnie w ponad 10 mln egzemplarzach. Nikt zatem nie pokusi się o kilkuletnią inwestycję, jaka powinna nie tylko dać zarobić, ale przede wszystkim przyczynić się do produkcji następnej. I co z tego, że Tomb Raider sprzedał się w pierwszym miesiącu (mogło by się wydawać) imponująco jeśli zysk z tego jest znikomy, a już mowy o finansowaniu kolejnej części z tytułu zarobku poprzedniej – brak.

Pamiętam jak Underworld w dniu premiery kosztowało blisko 130 zł, a zaledwie miesiąc, może półtora później można było ją nabyć za okazyjną cenę 39,99, oraz następnie 19,99 zł. Oczywiście nie porównujmy tutaj nowego tytułu do poprzedniej trylogii Crystal-sów, gdyż jest to niebo – ziemia. Istnieje zatem pytanie, gdzie tkwi problem skoro gra, która jest tak zachwalana, której średnia ocena utrzymuje się na poziomie 9-9,5/10 sprzedaje się tak jak się sprzedaje? Niespełna miesiąc po premierze mieliśmy już pierwszą promocję na PlayStation Network w cenie 130 zł. Owszem było to jednorazowe, ale skala promocji nie jest chwilowa. Jest to rodzaj reakcji łańcuchowej, bo prędzej czy później za nią pójdą następne i co za tym idzie zysk producenta będzie coraz bardziej znikomy. Można pokusić się o stwierdzenie, iż pomimo tego że TR jest w sprzedaży od blisko miesiąca, to dni swojej finansowej chwały ma  już za sobą.

Nie warto też sugerować się polskimi realiami. Dla nas może i nowe przygody Lary Croft sprzedały się w imponującej liczbie, ale dla Square Enix jest to inwestycja bez przyszłości. W grę wchodzi m.in. proces marketingu, koszty produkcji, kilkuletni koszt utrzymania blisko 150-200 osobowej załogi pracującej przy projekcie, opłaty za licencję oraz marże sklepów. Niewątpliwie sama gra nie sprzedaje się wyłącznie przez miesiąc, ale te pierwsze tygodnie są decydujące - to jest jej czas. Później mamy obniżki cen i efekt równy (blisko) zeru.

Czy zatem może się okazać, że w najbliższą część Tomb Raider z Larą Croft w roli głównej wcale nie zagramy tak szybko jak się wydaje? Jest do prawdopodobne, ale dość tych czarnych scenariuszy. Należy coś wyjaśnić. Naturalnie sama nazwa „restart serii” jest dla producenta jakąś inwestycją, która musi wybiegać w przyszłość. Zatem jeśli po wielu ostatnich upadkach obecny TR sprzedał się tak imponująco w stosunku do poprzednich, to już jest jakiś sukces. Ludzie wiedzą co jest na rynku, mają świadomość wartości danego produktu i wydaje mi się, że Lara Croft przy następnej odsłonie będzie cieszyć się jeszcze większym powodzeniem. 3,5 mln egzemplarzy w miesiąc? Oczywiście, że to bardzo dobry wynik. Oczywiście, że mogło być lepiej.

Więcej na ten temat znajdziecie na: gamezilla.pl.

                                                                                                                     _misza2601 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz