czwartek, 4 kwietnia 2013

Dziennik Lary Croft: katastrofa Endurance



Do tej pory nie byłam świadoma prawdziwego strachu. Wiedziałam, że ekspedycja poprowadzi mnie ku świetnej przygodzie. Wreszcie mogłam się skupić na tym co kocham. Miałam świadomość ogromnej odpowiedzialności, która na mnie ciąży. Co, jeśli tam dokąd płyniemy wcale nie ma Yamatai? Co, jeśli moje przeczucie, mój instynkt, któremu tak ufam zawiedzie? Wciąż biłam się z myślami, ale miałam nadzieję...
 
Dwudziesty drugi dzień wyprawy wydawał się zwykłem dniem. Przypomniałam sobie wtedy, że najgorsze jest to uczucie, kiedy nie mam do końca świadomości, co się wokół mnie dzieje. Zawsze się zastanawiałam, dlaczego ludzie tak bardzo boją się ciemności i zawsze odpowiedź była ta sama, bo nie wiedzą co się za nią kryje.

Około godziny 23, chcąc się zrelaksować słuchałam muzyki (nie pamiętam dokładnie) być może była to Dido - uwielbiam ją. Nagle usłyszałam głośny huk, czułam jak moje ciało, skóra wibruje w rytm nasilających się wybuchów. Byłam świadoma, że dzieje się coś niedobrego. Biegłam szukając ratunku. Coraz to nowe wstrząsy rzucały mną po wszystkich kątach. Widziałam wodę, dużo wody wdzierającej się na pokład z potężną siłą. Chciałam za wszelką cenę uciec przed żywiołem, dostać się na pokład. Uniemożliwiał mi to właz wyjściowy zamknięty z drugiej strony. Widziałam jak podnosząca się woda powoli oplata moje ciało. Złapałam ostatni oddech, krzyczałam o pomoc, czułam jak tracę przytomność.

Gdy byłam pewna, że już po mnie, nagle czyjaś ręka pomogła mi się wydostać. Myślałam, że to mój ojciec. Wracając do rzeczywistości dojrzałam Rotha stojącego po drugiej stronie pękającego wpół pokładu. Musiałam dostać się do niego, myślałam że mi się uda – musiało się udać! Usłyszałam kolejny wybuch, wstrząs.. później pamiętam tylko wodę i że ze wszystkich sił starałam się dopłynąć do brzegu.

Wycieńczona i niedowierzająca, jakimś cudem znalazłam się na plaży. Widziałam swoją załogę na wzniesieniu, krzyczałam ile sił, lecz wszystko zagłuszała ta cholerna burza. Nagle poczułam ból - upadłam.
 
Musiałam zostać ogłuszona, bo straciłam przytomność. Głowa mnie cholernie bolała. Widziałam wszystko za mgłą. Przede mną ktoś ciągnął mnie po strasznie zimnym i skalistym podłożu. Czułam jak każda jego część wbija mi się w plecy. Moje ciało zaczęło się unosić nad ziemią nogami ku górze. Byłam związana w jakimś materiałowym worku zwisając głową w dół. Za wszelką cenę chciałam się uwolnić, szarpałam się we wszystkie strony jednocześnie w podświadomości wiedząc, że muszę być cicho. Nagle więzy puściły.

Zastanawiałam się czasami jak to jest, gdy ktoś cię postrzeli – (do jasnej cholery Lara, mam wrażenie, że czasami za dużo się zastanawiasz!). Spadając w dół moje ciało całym ciężarem nabiło się na wystający  z ziemi pręt. Nie myślałam racjonalnie, czułam jak tracę świadomość. Chwytając oburącz starałam się wyciągnąć go z siebie. Czułam jak wszystko we mnie pulsuje, był to przeszywający ból nie do opisania. To tak cholernie bolało! Nagle wszystko ustało, przez dobrą minutę nie słyszałam nic, nie czułam nic. Nie było bólu, czucia i świadomości. Nie miałam pojęcia gdzie jestem, nie chciałam go mieć.

W pewnej chwili wszystko wróciło, ten straszny piekący ból. Myślałam, że nie wytrzymam. Ranę i wypływającą z niej krew tamowałam ręką, musiałam wziąć się w garść. Zauważyłam, że jestem w jaskini, dostrzegłam coś  jakby.. ołtarz wypełniony świecami. Nie wiedziałam, co to było za miejsce, wiedziałam, że muszę uciekać! To były najgorsze godziny w moim życiu.

Zbierając w sobie resztki sił biegłam przed siebie, byle jak najdalej. W pół godziny znalazłam miejsce na obóz. Towarzyszyła mi jedynie kamera i milczące radio, zero wieści o innych. Rozpaliłam ogień, musiałam zdobyć coś do jedzenia. Tyle rzeczy musiałam, ale nie wiedziałam od czego zacząć, gdzie iść..?

Spokojnie. Tylko spokojnie. Nazywam się Lara Croft, mam 21 lat i jestem archeologiem z Endurance - statku, który rozbił się gdzieś w okolicach Smoczego Trójkąta, na wschód od Japonii. To miejsce jest nie tyle niesamowite, co przerażające. Idąc tu miałam widok na nabrzeże pełne rozbitych wraków mających dziesiątki, a może nawet setki lat. Co to za ludzie, którzy mnie porwali? Kogo oni czczą?  W co wierzą? Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy tu pierwsi, a tym bardziej nie jesteśmy tu sami. Z tym miejscem jest coś nie tak. Ono mnie.. przeraża…

                                                                                                     _Lara Croft


2 komentarze:

  1. 58 year-old Librarian Briney Newhouse, hailing from MacGregor enjoys watching movies like Body of War and Jigsaw puzzles. Took a trip to Birthplace of Jesus: Church of the Nativity and the Pilgrimage Route and drives a RX. mozesz sprobowac tego

    OdpowiedzUsuń